2018-03-27

Paulina Drażba specjalnie dla POLSATCAFE.PL

0

Znana i ceniona dziennikarka opowiedziała o swojej miłości do mody. Z telewizją związana jest od lat. Prowadzi w Polsat Cafe program o gorących wydarzeniach ze świata show-biznesu „Zoom na miasto”. Poznajcie bliżej Paulinę Drażbę!

- Jesteś bardzo mocno związana z modą i prywatnie, i zawodowo. Skąd wzięło się to zainteresowanie?
- Mam bardzo stylowe i eleganckie babcie. Do dziś pamiętam czarne, lakierowane szpilki, które mogłam przymierzać. Te wysokie obcasy były wtedy moim wielkim marzeniem. Moja mama i ciocia jeździły na zakupy z Suwałk do Białegostoku i Warszawy. Podglądały wielki świat i przywoziły stamtąd zawsze jakieś „perełki”. Opowiadały mi, że ulicą Chmielną chodziły najpiękniej ubrane panie, zachwycały się nimi i kupowały magazyny o modzie. To właśnie kobiety z najbliższej rodziny wprowadziły mnie w świat mody. Podziwiałam je i podglądałam. Jako dziecko uwielbiałam podkradać im buty, torebki czy biżuterię, stroić się i robić „prezentację”. Byłam trochę taka „stara-maleńka”, bo chciałam wyglądać jak one. W podstawówce, mając kilkanaście lat, uparcie ubierałam się w eleganckie kostiumy. W liceum natomiast szalałam z kolorowymi rajstopami i fantazyjnymi kokardami, które namiętnie wpinałam w moje długie włosy. Czas mijał, a moja pasja nadal trwała.

- Czym jest dla Ciebie moda?
- Uwielbiam się modą bawić. Dzięki niej możemy zmieniać się kiedy chcemy i jak chcemy. Mamy szansę odkrywać siebie, czegoś się o sobie dowiedzieć, lepiej zrozumieć. Inaczej czujemy się i poruszamy w garniturze, zupełnie inaczej w zwiewnej sukience czy krótkiej spódniczce. Moda może nam poprawiać nastrój. To nie tylko sztuka, ale także doskonała zabawa. To też sposób wyrażania siebie. Poszukiwanie własnego stylu może być piękną przygodą. Podstawą naszego ubioru jest według mnie bielizna - dobrze dobrana, taka, w której czujemy się najlepiej, pięknie. Nawet jeśli zakładam na nią zwykły T-shirt i jeansy, od razu mam lepszy dzień.

- Jaki styl lubisz?
- Kiedyś byłam bardziej szalona, częściej eksperymentowałam, lubiłam ekstrawaganckie kroje i kolory. Odkąd moje zabawy stylizacyjne stały się obiektem zainteresowania mediów, stałam się ostrożniejsza. Jeszcze bardziej polubiłam klasyczne fasony, bezpieczniejsze czy też bardziej zachowawcze ubrania i czerń. Czerń to dla mnie kolor szalenie elegancki i broń Boże nie czuję się w nim smutno, choć uwielbiam magię barw. Tej wiosny dałam się namówić na odważne printy, jaskrawe odcienie, nie wiem jakim cudem, ale było to naprawdę ciekawe doświadczenie. Ja wciąż siebie odkrywam, zmieniam się, nie jestem już dziewczyną a kobietą, poszukuję różnych rozwiązań. Na co dzień cenię sobie klasykę, elegancję i prostotę, jednak zdarza mi się wskakiwać w sportowe ciuchy. Jako dziecko nienawidziłam aktywności ruchowej i zawsze miałam zwolnienie z „wuefu”. Teraz nadrabiam czas i próbuję wszystkiego. Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia bez jogi, przejażdżki rowerem czy wiosennego biegania.

- Skąd czerpiesz modowe inspiracje?
- Relacjonowałam pokazy z Paryża, Londynu, Moskwy i wielu innych miejsc. Podpatruję to, co się dzieje na światowych tygodniach mody i polskich wybiegach i staram się wybrać coś dla siebie. Nie jestem jednak ślepo wpatrzona w trendy, ale bacznie je obserwuję. Zanim coś założę, zawsze sprawdzam czy jest mi w tym dobrze, czy odpowiednio się w tym czuję, czy to moja druga skóra. Poza tym uwielbiam jeździć w styczniu do Rzymu, kiedy w Polsce jest jeszcze zimno. Po ulicach chodzą uśmiechnięci ludzie i piękne kobiety. Zawsze fascynował mnie ich styl, także ubierania, w którym wszystko „gra”. Włosi są zawsze świetnie ubrani, ale nigdy przebrani.

 

NOWA STRONA POLSATCAFE.PL - ZOBACZ, JAK SIĘ ZMIENIŁA!

 

- W dwóch odcinkach programu „Gwiazdy na dywaniku” Joanna Horodyńska i Tomasz Jacyków mocno skrytykowali Twoje garnitury. Nazwali Cię damesą, a Twój styl określili jako podziemny. Co Ty na to?
- Nie chcę żadnej wojenki show-biznesowej. Nie jestem osobą, która się teraz odwinie i powie „A zobaczcie jak Wy wyglądacie!”. Uważam, że każdy z nas może mieć własne zdanie. Jeżeli ktoś chce mnie oceniać, proszę bardzo, niech ocenia. Ja nie powiem o nikim złego słowa, bo do niczego nie jest mi to potrzebne. Usłyszałam tyle komplementów na temat tych dwóch stylizacji, że krytyka niespecjalnie popsuła mi humor. Z Joasią i Tomkiem pracujemy w tej samej stacji i jednak powinniśmy się wspierać. Dalej będziemy spotykać się na czerwonych dywanach i dalej będziemy rozmawiać.

- Czy przejmujesz się krytyką?
- Kiedyś przejmowałam się negatywnymi opiniami. Było mi po prostu przykro. Aby jednak funkcjonować w tym świecie, trzeba mieć do siebie dystans. Tego się nauczyłam. My, prezenterzy telewizyjni, ludzie rozpoznawalni, jesteśmy stale oceniani i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Niestety, jest bardzo wiele osób, głównie młodych, które na krytykowaniu innych próbują się wybić. Nie tędy droga, ale to ich wybór. Na szczęście jestem już uodporniona na niepochlebne opinie, zwłaszcza te dotyczące kreacji. Czuję się dobrze sama ze sobą i dlatego łatwiej znosić mi krytykę. Pracuję głównie w kobiecym gronie i zawsze mogę liczyć na porady koleżanek, a kiedy trzeba - na męskie spojrzenie. Do tego się dorasta. Z doświadczenia wiem, że kiedy jesteśmy młodsze, nie zawsze potrafimy mądrze przyjaźnić się z kobietami. Lubimy wbijać sobie szpileczki. Jesteśmy mniej szczere i bardziej zazdrosne w kontaktach. Ja po trzydziestce nauczyłam się siebie lubić, zaprzyjaźniłam się ze swoją kobiecością i otworzyłam się na inne kobiety. Nie zazdroszczę - uwielbiam je obserwować, czerpać wiedzę, energię i nawzajem się inspirować.

- Relacjonujesz pokazy mody, ale nie tylko - czasami można zobaczyć Cię w roli modelki. Jak się czujesz w takim wcieleniu?
- Po raz pierwszy brałam udział w pokazie mody podczas Warsaw Fashion Street. To były moje trzydzieste urodziny i stwierdziłam, że jak szaleć, to szaleć. Byłam totalnie zestresowana i nic nie pamiętam z wybiegu. Każda z modelek miała zaplanowane dokładnie którędy wejść i którędy wyjść. Niby nic skomplikowanego, a przez wielkie emocje pomyliłyśmy układy. To był moment, w którym szukałam swojej drogi. Przypomniałam sobie wszystkie chwile, w których występowałam przed kamerą i stwierdziłam, że telewizja, dziennikarstwo, prowadzenie programów to jest jednak „to”. Wtedy trafiłam do Polsat Cafe, gdzie pracuję do dziś. Jestem dumna, bo „Zoom na miasto” to program, w którym relacjonujemy najważniejsze wydarzenia w mieście i możemy robić to mądrze, obiektywnie, a nie wyciągać plotki.

- Angażujesz się także w pomoc dzieciom i różne akcje charytatywne.
- To prawda. Prowadzę charytatywne pokazy mody promujące mniej znane marki, a przy okazji zbieram pieniądze na chore dzieci z różnych fundacji czy też domów dziecka. 16 maja będziemy wspierać Fundację Spełnionych Marzeń, która swoją pomoc i działalność dedykuje pacjentom dziecięcych ośrodków onkologicznych. Maluchy narysują nam na koszulkach obrazki i to właśnie w tych stylizacjach wystąpimy na wybiegu. Aktorzy, wokaliści, prezenterzy telewizyjni na przykład Karolina Szostak, Beata Tadla, Krystyna Mazurówna czy Robert Janowski - 25 znanych „twarzy” na jednym wybiegu w szczytnym celu. Moda, jak widać, to też sposób na pomaganie, a nie tylko „ładne ciuszki”.

Rozmawiała Joanna Grochal
Fot. Piotr Kozłowski

Zoom na miasto” w piątki o godz. 22:30 tylko w POLSAT CAFE.

Komentarze
© Polsat Cafe 2018