Mąż i żona
Jan Eugeniusz Lubomirski-Lanckoroński, herbu Szeniawa, książę, filantrop i biznesmen i Helena Lubomirska-Lanckorońska, z domu Mańkowska, herbu Zaremba, hrabianka, bizneswoman i wizjonerka. Dla siebie są po prostu mężem i żoną.
Ona urodzona i wychowana w Paryżu, w atmosferze przedsiębiorczości od dziecka za sprawą ojca fascynowała się biznesem. Zawodowe doświadczenie zdobywała, pracując dla luksusowej marki Cartier, domu handlowego Fenton czy wydawnictwa Hachette Filipacchi Médias. Do Polski przyciągnęły ją korzenie i miłość od pierwszego wejrzenia. Do Szczawnicy, gdzie podjęła się wraz z braćmi misji przywrócenia życia rodzinnemu majątkowi.
On, urodzony w Krakowie, zdobył międzynarodowe wykształcenie jako prawnik, doradca i makler giełdowy posługujący się pięcioma obcymi językami. Własny biznes zaczynał od barów kanapkowych i kawiarni, aby wkrótce trafić na najbardziej prestiżowe listy najbogatszych Polaków. Równolegle jako przewodniczący Fundacji Książąt Lubomirskich zajmuje się promocją polskiej historii i kultury i wspiera młode talenty, bo taka jest tradycja rodziny.
Ich miłość połączyła dwa zasłużone dla polskiej historii rody, których losy od wieków się przenikały, więc to musiało być przeznaczenie. Choć oboje z szacunkiem patrzą na wielką tradycję, na co dzień zajmują się budowaniem własnego, intymnego świata z córeczką Elisabeth i dziećmi Jana, Jeremim i Weroniką i zamierzają, jak na księcia i księżną przystało, żyć długo i bardzo szczęśliwie.
Długo i szczęśliwie
Początek ich znajomości to dobry pomysł na film romantyczny. On oblał ją napojem, a ona się na niego wściekła. A co potem? - Zostałem zrugany. Przeprosiłem nie ją, tylko jej brata - mówi Jan Lanckoroński. - Wściekła się jeszcze bardziej - dodaje. Helena zaś zdradza, że na kolejne spotkanie jej mąż przybył z przytupem, bo w powozie. - Taka z końmi kareta. Skromna. Te, które są w Krakowie - dodaje. - Uważałam, że to jest troszkę dziwne, ale że on się starał, to ja muszę iść. Myślałam, że on jest troszkę szalony. I dalej tak myślę - śmieje się z opowieści.
Helena mówi też o początkach związku i pierwszym spotkaniu z dziećmi męża z poprzedniej relacji. - My się spotkaliśmy, kiedy byliśmy już pewni, że chcemy coś budować razem. I ja byłam bardzo ostrożna, taka bardzo delikatna - mówi. Zaręcza, że sprawę ułatwił fakt, że kocha dzieci i mogłaby przebywać tylko w takim towarzystwie. - Może dlatego tak się do mnie przekonałaś - śmieje się mąż do Heleny. - Jestem bardzo wdzięczny mojej żonie, bo nie każda, myślę, by tak przeżyła to łatwo - podsumowuje.
Korzysta z okazji, aby docenić trudną rolę mamy i macochy. Jaką inną nazwą niż macocha posługują się w swojej rodzinie? Co jeszcze w temacie dzieci i funkcjonowania na co dzień zdradzili Krzysztofowi Ibiszowi?
Quiz
Jakie sekrety jeszcze powierzają Krzysztofowi Ibiszowi goście odcinka? Mówią, kto lubi więcej wydać na zakupach, lepiej organizuje przestrzeń i jak radzą sobie z rozmieszczaniem potrzebnych przedmiotów w każdym ze swoich domów. Kto częściej kończy kłótnie, a kto częściej mówi, że kocha? Wyjawiają też, kto ma dziwniejsze przyzwyczajenia...
„Demakijaż” w niedzielę o godz. 15:00 w Polsat Café.